<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="To nie były tylko podpisy">
<author_1="B. W.">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="5">
<date="1951-05-28">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Miliarderzy, którzy w ciszy swoich gabinetów przygotować by chcieli rzeź milionów prostych ludzi, boją się śmiertelnie i nienawidzą masowych akcji, które upatrzonym przez nich ofiarom otwierają oczy. Toteż gniew Głosów Ameryki budziła 6OO-tysięczna armia agitatorów pokoju w Polsce. Armia ta, o przewadze bezpartyjnych i licząca ponad 200 tys. kobiet — przeprowadziła szeroką akcję uświadamiającą. Dotarła do każdego domu, do każdej chaty — do najodleglejszych zakątków kraju. Rzeczowymi argumentami, logicznie uszeregowanymi faktami przekonała wahających się, usunęła wątpliwości co do potrzeby i skuteczności walki o pokój i wskazała niedostatecznie przedtem poinformowanym obywatelom, jak przebiega, pod przewodem Kraju Zwycięskiego Socjalizmu, gigantyczne zmaganie się światowych sił pokoju przeciw podpalaczom świata.
W ogniu kampanii Narodowego Plebiscytu Pokoju hartowała się jedność narodu — niezależnie od takich czy innych istniejących jeszcze różnic w poglądzie na świat. Toteż wyniki Plebiscytu, któremu towarzyszył ogromny entuzjazm i wzmagający się wysiłek produkcyjny, są wielkim sukcesem nie tylko organizacyjnym, ale nade wszystko politycznym.
Kiedy w naszym kraju dobiegał końca Plebiscyt Pokoju; kiedy obliczano podpisy ponad 18 milionów Polaków, którzy z całą świadomością rzucili swój głos na szalę pokoju — czy wiecie, co robili imperialiści amerykańscy? Czy wiecie, co właśnie wtedy robili mordercy narodu koreańskiego, tak ochoczo sadzający na krzesło elektryczne własnych obywateli, winnych jedynie koloru swojej skóry? Znowu zawiesili, pod najlichszym pretekstem, wykonanie wyroku na siedmiu najstraszliwszych ludobójcach hitlerowskich, z osławionym szefem wszystkich himmlerowskich obozów śmierci, generałem SS Oswaldem Pohlem na czele.
I znowu sprzeciwili się — w Pałacu Różowym, w Paryżu — wniesieniu na przyszłą konferencję Rady Ministrów 4 mocarstw, sprawy brzemiennego w wojnę „paktu atlantyckiego” oraz baz amerykańskich, rozrzuconych po świecie o tysiące i tysiące kilometrów od wybrzeży amerykańskich.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>